wtorek, 10 kwietnia 2018

Żakardowa sukienka

Witam Was wiosennie :)

Chwilę mnie nie było, ale potrzebowałam trochę sobie poukładać czas w związku z nowymi obowiązkami uczennicy :) gdyż, jak wspomniałam na Insta, rozpoczęłam naukę w Szkole Konstrukcji Ubioru.

fot. Żona*

Sukienkę uszyłam z lekkiego żakardu zakupionego w Krakowie w sklepie Matex. Wykrój z Burdy 7/2016 nr 105 od dawna czekał na swoją kolejkę i w końcu uznałam, że ten żakard będzie w miarę odpowiedni na tę sukienkę :)


Źródło: Burda 7/2016 105

Sukienka jest bez tego 'ujmującego ' dodatku po prawej stronie, klasyczna - taka w jakich czuję się najlepiej. Szyje się prosto, natomiast mam tu problem z rękawkami i jednocześnie opadającą prawą stroną. Zrobię jeszcze jedno podejście do tej sukienki obniżając ramię i rękaw po prawej stronie. Już po tej sesji zdjęciowej wszyłam cienkie poduszeczki i jest lepiej.

Po dekatyzacji wydawało mi się, że tkanina ta jest dosyć odporna na zagniecenia w odróżnieniu od drugiego żakardu, na którym były one wyraźnie widoczne. Niestety, w wyniku pierwszego 'wyjścia' pojawiły się zagniecenia (sic!), być może z czasem materiał 'ułoży się', ale na razie dam sobie spokój z tego typu żakardami. Pozostaje mi uszyć jeszcze ten drugi, granatowy - tym razem będzie to raczej luźny fason - albo odczeka swoje na półce ...

Podoba mi się kolor tej tkaniny, taka stonowana w czerń z delikatnym  wzorkiem, chyba się z nią tzn. sukienką tak szybko nie rozstanę :)

Co do moich nowych obowiązków (w końcu to szkoła, zaliczenia itp) jak i jednocześnie przyjemność :), na początku mogę generalnie stwierdzić, że odpowiada moim wyobrażeniom, ale spacerek to to nie będzie, oj nie ... :)
    
Pozdrawiam Was serdecznie :)
Ada


fot. Żona*
fot. Żona*
fot. Żona*
fot. Żona*
fot. Żona*
fot. Żona*
fot. Żona*

* Żona  to pseudonim mojego Małżonka :)

czwartek, 15 marca 2018

Zielona spódniczka z koła :)


Witam Was serdecznie :)

Jak zaczyna się za dużo kombinować, to można przekombinować ... ;) I to chyba mi się zdarzyło tym razem. Moje dotychczasowe doświadczenia ze spódniczkami sprowadzały się do klasycznych, ołówkowych. 


fot. Żona*

Jesienią zeszłego roku nabyłam w Lajtmarze mięsistą, wełnianą krepę w kolorze zgniłej zieleni. Już oczyma wyobraźni widziałam się w zamaszystej, ekspresyjnej spódnicy z rozcięciem typu portfelowego, najlepiej z karczkiem tak aby mnie nie poszerzała :) 
I rozpoczęłam poszukiwania odpowiedniego wykroju - wybór nie był oszałamiający, zwykle tego typu spódniczki były z typowo wełnianych i mieszanych tkanin, ale nie o splocie krepy. Do tego stwierdziłam po lekturze, że powinnam uszyć spódnicę ze skosu. I nawet znalazłam wykrój z karczkiem, spódniczka była wprawdzie bez rozcięcia, ale ze skosu, lekko falująca. Tego falowania było jednak dla mnie za mało, więc do decyzji pozostały dwa fasony bez karczku: jedna z koła z paskiem, druga średnio rozkloszowana,  z dłuższym tyłem.
Ciągle się wahałam, ale przed cięciem stwierdziłam, że nie będę prać tej spódnicy chemicznie, że chyba jest w niej więcej syntetyku i przetrzyma pranie (nie pamiętałam, że jest to krepa wełniana). I wrzuciłam ją do pralki. No cóż, niezbyt dużo było do rozwieszania, w stanie mokrym skurczyła się o 10% a wszystkiego było oryginalnie 1,6m długości i ok. 1,45 szerokości więc i tak trochę mało. Po wyschnięciu jednak całkiem dobrze wyglądała i odzyskała trochę centymetrów :)


Źródło: Burda 2/2017 nr 112B

Co do szycia, to ostatecznie starczyło na spódniczkę z koła, mam hybrydę, gdyż pasek jest trochę obniżony i pełni rolę bardziej karczka niż paska - po przymierzeniu paska w talii, była po prostu za szeroka na wysokości bioder. Na długości wyszła nawet całkiem znośnie, myślałam, że będzie krótsza. Podwinęłam ją tylko na 1cm. Wykrój 112B pochodzi z Burdy 2/2007.

Jeśli tylko tkaninie nie zaszkodziła ta kąpiel wodna, to będę ją z chęcią nosiła :) Warunek jest jeden: muszą być wysokie obcasy :)

Pozdrawiam serdecznie :)
Ada




fot. Żona*




fot. Żona*

fot. Żona*


fot. Żona*


fot. Żona*

fot. Żona*

* Żona to pseudonim mojego Małżonka :)

wtorek, 6 marca 2018

Samochodem

Jako, ze nie samym szyciem człowiek żyje - chyba :))) - zielona spódniczka jest już na ukończeniu,  chciałam się z Wami podzielić kilkoma momentami z podróży, które miałam szczęście doświadczyć. Posty o tej tematyce postaram się zamieszczać raz na miesiąc.


Przestrzenie, nieosiągalny świat znany tylko z filmów i opowiadań, American Dream, tam, gdzie zapytanie Jak się masz ? jest zwrotem grzecznościowym a nie pytaniem o nasze samopoczucie z pogłębioną analizą psychologiczną, tam, gdzie można jechać przed siebie  w nieskończoność ...

Ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki Północnej mieliśmy przyjemność spotkać się w maju i na początku czerwca, dzięki czemu cieszyliśmy się swobodnym kontemplowaniem rzeczywistości, bez tłumów :)  Naszym domem na kółkach na spółkę z motelami stał się na 23 dni Mercedes, podobno samochód gangsterów :) dosyć rzadko spotykany na tutejszych drogach. Pewną niedogodnością, która miała stać się dogodnością była automatyczna skrzynia biegów. 

Uwielbiam prowadzić samochód i dzisiejszy post będzie właśnie o tej stronie medalu :) Co mi  szczególnie pozostało w pamięci ?

Z pierwszą trudnością zderzyłam się zaraz po wyjeździe z San Francisco. Bardzo częste zjazdy gdzieś  tak przez 80-100 kilometrów powodowały, że jazda prawym pasem lub nawet kolejnym była praktycznie niemożliwa, gdyż ciągle musiałam bronić się przed zjazdem a GPS nie pomagał, zbyt późno informował o zjazdach. Mieliśmy w samochodzie nikłych rozmiarów nawigację, która zwykle aktualizowała się w czasie przejeżdżania przez rozjazdy ... taki urok :) W miarę bezpiecznie można było jechać 3 lub 4 pasem od prawej strony. I tak jest w bardziej zamieszkałych rejonach.

Drugą kwestią, o której dowiedziałam się przed wyjazdem, była zasada pierwszeństwa na skrzyżowaniach oznaczonych 4-way stop, zasada podobna do jazdy na rondzie - kto pierwszy podjeżdża do skrzyżowania, ten pierwszy ma prawo wjechać na nie i je opuścić. Prosta reguła zapewniając płynność ruchu :)

Pierwsze dwa dni spędziliśmy w San Francisco, co okazało się nader przyjazną okolicznością. Drugiego dnia pojechaliśmy do Muir Woods, miejsca poleconego przez spotkaną w samolocie Julię, mieszkankę San Francisco, uroczą starszą panią :) Rzeczywiście, zakątek, mimo, że przygotowany dla zwiedzających, jest niezwykle urokliwy. Przy wyjeździe spotkała nas niemiła niespodzianka - spaliła się jedna z żaróweczek świateł o czym nie omieszkał nas poinformować komputer pokładowy. Od pani na infolinii usłyszeliśmy, że musimy pojechać na lotnisko (mimo, że samochód odbieraliśmy w centrum miasta) by wymienić go na inny o mniej więcej takim samym standardzie, więc czym prędzej skierowaliśmy się tam, gdyż jeszcze tego samego dnia mieliśmy do przejechania spory odcinek w kierunku Yosemite Park.
Pomijając wszystkie kwestie związane z poziomem obsługi w wypożyczalni, dzięki dobrej duszy, która na placu garażowym wyszukała nam odpowiedni samochód, w końcu zasiedliśmy w podobnym, tylko nie białym a grafitowym, prawie nowym  Mercedesie (GLK 350 4MATIC). Pulpit był w stylu retro a zmiana biegów znajdowała się przy kierownicy. Już przyzwyczaiłam się do automatu po prawej stronie a tu kolejna zmiana ! Ale jest to tak wygodne rozwiązanie, że z przyzwyczajeniem nie miałam problemu. 
I w ten sposób, trochę zmieniając plan wg którego mieliśmy więcej pojeździć w rejonach Golden Gate, wyruszyliśmy w dalsza podróż :)

Poniżej kilka zdjęć z tamtego czasu ...

Pozdrawiam serdecznie :)
Ada

fot. Żona*
fot. Żona*
fot. Żona*
fot. Żona
fot. Żona*
fot. Żona*
fot. Żona*
fot. Żona*
fot. Żona*
fot. Żona*
fot. Żona*
fot. Żona*
fot. Żona*
fot. Żona*
fot. Żona*
fot. Żona*
fot. Żona*
fot. Żona*

* Żona to pseudonim mojego Małżonka :)

wtorek, 20 lutego 2018

Granatowa sukienka do pracy :)

Witajcie,

Zgodnie z planami moja szafa powiększyła się o sukienkę z podstawowym przeznaczeniem jako mundurek do pracy - klasyczny fason w granatowym kolorze i w dodatku z dobrej gatunkowo i miłej w dotyku dzianiny :) I właściwie jest to meritum tego posta, a teraz trochę szczegółów :)

 
fot. Żona*


Dzianinę, średniej grubości, w pięknym, granatowym kolorze zakupiłam w sklepie stacjonarny w Katowicach przy ul Jagiellońskiej 6 - jest bardzo miła w dotyku, mam nadzieję, że się będzie dobrze nosić :)

Żródło: Burda 9/2017 nr 122

Sukienkę uszyłam wg wykroju z Burdy 9/2017 nr 122. To mała czarna wzorowana na wykroju z 1957r. Trochę obawiałam się ilości cięć i zaszewek, ale zachęcona opinią Beaty zdecydowałam się ją uszyć. Tym bardziej, że jeśli chodzi o proste, klasyczne kroje, to w Burdzie niewiele jest propozycji, do tego część została zaprojektowana na wysokie osoby. Przyznam, że często z zazdrością spoglądam na fasony plus, gdyż tam jest więcej tego typu modeli.
Uszycie tej sukienki okazało się dla mnie dosyć proste, najwięcej czasu  zajęło mi przerysowanie wykroju i wprowadzenie korekt.

Jakie wprowadziłam zmiany w stosunku do oryginału ? Dopasowałam ją do mojego wzrostu, skróciłam dodatkowo o 9cm czyli zostały 63cm długości od talii i wszyłam zamek kryty zamiast widocznego na wierzchu.

Sukienkę jest wygodna i lekka - to zasługa przede wszystkim dzianiny ale także łagodnie dopasowanego fasonu - i taka ... elegancka :) Trochę żałuję, że nie uszyłam jej jesienią, ale lepiej późno niż wcale ... :)))

Pozdrawiam serdecznie :)
Ada 

fot. Żona*
fot. Żona*

fot. Żona*

fot. Żona*
fot. Żona*
fot. Żona*
fot. Żona*
fot. Żona*
fot. Żona*
* Żona to pseudonim mojego Małżonka :)

sobota, 10 lutego 2018

Turkusowa sukienka

Witajcie :)

Tym razem zrobiłam sobie przerywnik od zimowo-świątecznych uszytków i niecierpliwie czekając na wiosnę uszyłam sukienkę z króciutkim rękawkiem :)

 
fot. Żona*


środa, 31 stycznia 2018

Gdzie szukam wiedzy na temat szycia ?

Dzisiaj parę słów na temat źródeł pozyskiwania wiedzy w procesie szycia. Mam świadomość, że 'nie odkryję Ameryki', ale może ktoś skorzysta, szczególnie osoby zaczynające podróż w krainę tworzenia uszytków :))) Niewątpliwie szycie staje się coraz bardziej atrakcyjne i tym samym liczba czasopism, publikacji w internecie, książek oraz wszelakich kursów powiększa się jeśli nie z miesiąca na miesiąc, to na pewno z roku na rok :) Wybór i zakres tematyczny jest coraz większy - tylko trzeba się w tym jakoś odnaleźć :)

środa, 24 stycznia 2018

Płaszczyk z flauszu

Witam Was serdecznie :)

Tematem dzisiejszego posta będzie płaszczyk na zimowe acz cieplejsze dni - myślę, że temperatura w zakresie 5-10 stopni będzie tą odpowiednią. Inaczej rzecz ujmując, gdy na typowo zimowy płaszcz jest za ciepło a na lekki jeszcze za zimno. Praktyka zweryfikuje te założenia :) 


fot. Żona*

środa, 17 stycznia 2018

Kamizelka

Witajcie,

Tematem dzisiejszego posta będzie kamizelka. Nie jest to dla mnie szczególny element garderoby, ale czasami się przydaje. Tym razem źródłem jej powstania była tkanina - zakupiony 90-centymetrowy kawałek lodenu.

fot. Żona*

środa, 10 stycznia 2018

Ciepły sweterek

Witam Was serdecznie,

Podobno mamy zimę a zimą ciepłe sweterki są nie do przecenienia :) Mój sweterek jest odpowiedni na wielkie mrozy więc na razie cierpliwie czeka na swoją kolej.

fot. Żona*