niedziela, 22 października 2017

Maszyna do szycia

Witajcie,

Dzisiaj chciałam się podzielić z Wami moimi przemyśleniami co do maszyn do szycia.  Jaką maszynę wybrać ? To dylemat większości z nas, spędziłam całkiem sporo czasu w internecie medytując co by tu kupić.

A zatem :) Obecnie mój 'park maszynowy' składa się z trzech maszyn, i są to jedyne maszyny które do tej pory miałam:

1. Maszyna Bernina bernette E55 - prosta maszyna, posiada podstawowe funkcjonalności, ma trochę elastycznych ściegów, ale nie taki prosty typu zigzag. Posiada także  ścieg overlock'owy, który przy większości tkanin/dzianin sprawdza się - z tym że nie jest tak ładny i dokładny jak ten z overlock'a no i szyje się znacznie dłużej/wolniej. W sumie obecnie spełnia moje potrzeby. Przed zakupem zrobiłam rozeznanie, ale jako dyletantka w tym temacie zdałam się na pomoc Pana w sklepie stacjonarnym, który zaproponował mi właśnie tę maszynę. Kosztowała ok 800zł, dotąd działa bez usterek i na razie nie zamierzam jej wymieniać choć czasami nachodzi mnie myśl - a gdyby tak ...


2. Overlock Singer 14SH754 - prosty, czteronitkowy overlock zakupiony w Lidlu za ok. 600zł, mniej więcej po roku szycia. I muszę stwierdzić, że spadł mi jak gwiazdka z nieba, gdyż akurat szyłam zimową sukienkę z grubszej dzianiny i moja maszyna nie mogła sobie poradzić ze ściegiem overlock'owym. Dzianina była dobrej jakości, ale przy tym ściegu zaczęła się jakby 'wykruszać'. A tu nie dość, że skutecznie, ładnie, to chyba ze cztery razy szybciej niż na zwykłej maszynie. Standardowo korzystam ze ściegu trzynitkowego jako wykończenie i czteronitkowego przy zszywaniu dzianin -  jak dotąd nie miałam problemu aby ścieg się rozchodził. Kilka razy wykorzystałam także ścieg obrębiający rulonowy np. chustę - cudo :) Generalnie polecam zakup overlock'a, można sobie bez niego poradzić, ale bardzo ułatwia pracę i daje jakość :)


3. I ostatni mój nabytek coverlock - ELNA EasyCover (444), ma identyczną funkcjonalność i budowę jak Janome 2000 CPX (przynajmniej ja nie znalazłam różnicy) a jest trochę tańsza - kupiłam ją ok 1 roku temu i kosztowała ok 2100zł. A kupiłam dlatego, że moja bernette słabo sobie radzi przy bardziej elastycznych dzianinach ze ściegiem wykonanym podwójną igłą. I jak podwinęłam jedną z moich pierwszych bluzek z dżerseju, to poczułam totalną bezsilność - mimo kilku prób nie wyglądało to dobrze. Pomysł zaczerpnęłam z posta Beaty.  Z coverlock'a korzystam  przy podkładaniu dzianin, generalnie dobrze się sprawuje, jednak wymaga  trochę doświadczenia, aby móc poprawnie ustawiać parametry w zależności od dzianiny i jej grubości/ilości warstw. Czy było warto ją kupić ? Mam możliwość dobrego wykończenie bardzo elastycznych dzianin, natomiast nie da się ukryć, że przy takim moim hobbystycznym szyciu stosunkowo rzadko z niej korzystam. Więc odpowiedź na pytanie czy było warto ją kupić nie jest oczywista. Na pewno spełnia swoją funkcję i mogę się cieszyć z ładnie podłożonych dzianin ... więc chyba warto :)




I na tym kończę. Powyższy zestaw pod względem podstawowych funkcjonalności jest dla mnie w zupełności wystarczający, na razie nie czuję potrzeby zmiany choć pewnie dobrze by było mieć lepszy sprzęt. Ciekawa jestem jakie jest Wasze podejście do tego tematu.

Pozdrawiam serdecznie :)
Ada

środa, 11 października 2017

Pierwszy kardigan

Witam Was serdecznie :)

W końcu jest - mój pierwszy kardigan :) Cieplutki, mięciutki ... czego chcieć więcej na jesienne dni ?

fot. Żona*
Ale do rzeczy. Dzianinę poleconą przez Anettę w poście Kardigan ... nabyłam w Natanie. Anetta dziękuję, sama chyba nie wybrałabym jej, jest po prostu super ... a w ogóle coś mi nie idzie wybór na sweterki zarówna dla siebie jak i Mamy. To zbyt gruba, to się gniecie, to zbyt sznurkowata, no po prostu rozpacz w kropki bordo :)))

sobota, 7 października 2017

Uniwersytecka sukienka

Witam Was serdecznie :)

Dziś będzie o mojej najulubieńszej sukience a właściwie o dwóch sukienkach :)


fot. Żona*

Na początku był fason - wykrój nr 107 z Burdy 9/2015 ...

Źródło: Burda 9/2015 wykrój nr 107

     ... fason, który spodobał mi się od razu. Pojawiła się także pewna ciekawość co to takiego ten 'podwójny dżersej' z którego sukienka była uszyta. Trochę spędziłam czasu nad poszukiwaniem takiej dzianiny, bezskutecznie - a nawet gdybym ją znalazła, to i tak prawdopodobnie jednak różniłaby się od oryginału. Jednym słowem - zainwestowałam i nabyłam oryginalną dzianinę na alfatex.de.
Dzianina w papierowym wydaniu Burdy wydawała mi się z początku po prostu czarna, po bliższym przyjrzeniu się zobaczyłam czerwonawy wzorek.  W naturze okazało się, że dzianina jest podzielona w drobniutkie romby i w każdym znajduje się czerwona kropeczka. Zdjęcia zostały wykonane w słońcu i sukienka wygląda na jaśniejszą niż się zwykle prezentuje. Materiał zarówno pod względem jakości jak i koloru okazał się strzałem w dziesiątkę :)

Nie pozostawało mi nic innego jak tylko uszyć sukienkę :) Ale wykrój nie należy do najprostszych, do tego, jak zwykle, musiałam skrócić  górną część do mojego 1,6 wzrostu, w związku z czym postanowiłam uszyć prototyp z niedrogiej, ciemnopopielatej dzianiny.

fot. Żona*

niedziela, 1 października 2017

Sukienka ze wzorem

Witajcie :)

Dziś uszytek bez historii ... Dzianinę, głównie ze względu na wzór, kupiłam w sklepie stacjonarnym Matex w Krakowie. Dzianina miła w dotyku i średnio rozciągliwa. Fason musiał byś prosty, aby móc zaprezentować ten wzór - sukienkę uszyłam na podstawie wykroju 105 z Burdy 10/2014. Szyło mi się bez niespodzianek, zwróciłabym jedynie uwagę czy aby długość podkroju szyi na plecach jest właściwa.

Uwielbiam nosić tę sukienkę z uwagi na przyjemną w dotyku dzianinę, najchętniej w towarzystwie muszkieterek tak jak na zdjęciach, dobrze wygląda także z czarnymi, grubymi rajstopami i czarnymi półbutami na obcasie lub kozakami.

Na dzisiaj to tyle - wiem, że nawet jak na mnie to krótko, następny wpis będzie już z historią :)

Pozdrawiam serdecznie :)
Ada

fot. Żona*

niedziela, 24 września 2017

Pracownia

Witajcie :)
 
Miejsce do szycia - już dobrze jeśli możemy wygospodarować kącik, super jeśli ten kącik jest całkiem duży i swobodnie możemy się oddawać naszej pasji, czasami po prostu potrzebie lub konieczności. Niestety nie zawsze są takie możliwości, ale jeśli już mamy jakieś pole działania, to warto optymalnie wykorzystać przestrzeń. Pisząc optymalnie mam na myśli taki sposób urządzenia miejsca którym nam najbardziej odpowiada.

Dzisiaj chcę się z Wami podzielić moimi doświadczeniami w tym temacie. Nie mogę narzekać - miejsce do postawienia maszyny prawie na stałe i kawałek  stołu  miałam od początku we wnęce przy wejściu na taras na pierwszym piętrze. Wnęka była na tyle mała, że nie opłacało się robić z niej oddzielnego pokoju a dodatkowo postawienie ściany spowodowałoby zaciemnienie wnętrza domu. Kącik mały, ale własny :), niestety dosyć ciemny - właściwie z wyjątkiem słonecznego przedpołudnia musiałam korzystać ze sztucznego światła.

Myśl, aby coś zadziałać pojawiła się po kolejnym bólu kręgosłupa w wyniku nachylania się nad stołem przy układaniu i krojeniu materiału. Jednocześnie taras przy kąciku był właściwie niewykorzystany a dodatkowo, co kilka lat, pojawiał się problem przeciekania z niego wody do garażu mimo stosowanych zabezpieczeń. W ten sposób zaświtała nam z Małżonkiem myśl, aby zabudować ten taras i oprócz wyeliminowania problemu z przeciekającym tarasem, stworzyć miejsce do szycia a właściwie, jak pierwotnie planowaliśmy, rozszerzyć obecny kącik i postawić tam np. stół do krojenia i szafki.

Nie będę tu wchodzić w szczegóły kwestii projektowo-budowlanych, wspomnę o 2 najważniejszych sprawach:
1. Aby nie trzeba było zmieniać bryły budynku ograniczyliśmy się tylko do zabudowania tarasu, niestety pod znacznym kątem i stąd ten skos.
2. W związku z tym, że pomieszczenie musiało być dobrze doświetlone, zainstalowaliśmy duże okna dachowe oraz maksymalnie duże okno z boku. Jeśli zdarzyłoby się Wam coś podobnego robić, to uczulam na kwestie powierzchni szyb i ich grubości względem ogrzewania pomieszczenia zimą i chłodzenia latem :) 

Jak już Panowie budowniczy oddali mi moje nowe królestwo, czym prędzej przystąpiłam do jego urządzania - właściwie wszystko miałam już obmyślone, częściowo kupione :)

Najważniejszy jest stół. Najważniejszy i największy mebel, gdyż liczy sobie 175cm długości (można go rozsunąć do 2,6m), 95cm szerokości i 74cm wysokości. Stół jest bardzo ciężki i tym samym stabilny. Wprawdzie nie ma regulowanej wysokości nóg, ale można albo coś podłożyć, albo dokupić regulowane stopki tak aby podnieść stół na wymaganą wysokość. W moim przypadku, optymalna wysokość to 85cm przy wzroście 1,60m. 
Dodatkowo, na stole leży gruby filc techniczny przykryty bawełnianą tkaniną. Pomysł wykorzystania filcu zaczerpnęłam z artykułu https://papavero.pl/szycie-jest-proste/342-sto-do-krojenia przy czym ze względów finansowych zakupiłam filc o grubości ok. 1,3cm zamiast 2cm, co dla domowego szycia jest w zupełności wystarczające a nie trzeba brać kredytu na zakup :) Patent z filcem sprawdził się, szpilki można po prostu wbijać aczkolwiek, gdybym się miała przyczepić - czasami trzeba uważać aby tkanina nie podjechała w górę na szpilce.  


czwartek, 14 września 2017

Płaszczyk na chłodniejsze dni



Witam Was serdecznie już jesienną porą, choć dziś był bardzo ciepły dzień lata:)

Jeszcze wiosną tego roku zaplanowałam sobie uszycie prostego płaszczyka, który zastępowałby mi żakiet w okresach przejściowych. Wybór padł na tkaninę z mojej półki, która cierpliwie czekała na swoją kolej :)

fot. Żona*

Materiał zakupiłam w sklepie Linton Tweeds (https://www.lintondirect.co.uk/shop/) specjalizującym się w produkcji i sprzedaży tweedu i włóczek. Są to w większości luźno tkane tweedy typu Chanel. Do tej pory nie zdarzyło mi się otrzymać tak dobrze zapakowanej tkaniny, która została nawiniętą na prostokątną sporej wielkości tekturę.

niedziela, 10 września 2017

Malgaskie sentymenty

Witam Was serdecznie :)

Wyjazdy, dalsze i bliższe, są okazją do zakupu wyjątkowych pamiątek, także tych ubraniowych. Część z nich rzeczywiście sprawdza się w naszym otoczeniu, w naszej strefie kulturowej, ale niestety bardzo często są to rzeczy, które  pasowały tylko jako strój na wakacje w egzotycznym dla nas środowisku, gdzie zostały zakupione.

W nowej odsłonie :)

fot. Żona*

czwartek, 31 sierpnia 2017

Moja sukienka z koronki

Witam Was :)

Koronka - piękna, świąteczna, nęcąca obietnicą czegoś nadzwyczajnego  ... niestety nie zawsze pasuje. 

fot. Żona*

czwartek, 24 sierpnia 2017

Malarski

Witajcie :)

Dzisiaj będzie o sukience z historią i zmieniających się gustach.

fot. Żona*
To była/jest moja pierwsza sukienka z jersey'u, którą uszyłam. Dzianina niesforna, po pierwszym wycięciu góry nijak nie mogłam  uformować czegoś co można nazwać dekoltem. Trzeba było dokupić materiał w sklepie skladblawatny.pl. Za drugim razem opanowałam wycięcie góry, lecz ...  Dysponowałam wtedy tylko prostą maszyną do szycia, która wprawdzie była wyposażona w elastyczne ściegi, ale nie na taki jersey z którego pliska wychodziła dosyć gruba. Moje kombinowanie i próby zakończyły się koniecznością ponownego dokupienia dzianiny ... W sumie ten proces trwał ok. 9 miesięcy i była to najdłużej szyta przeze mnie rzecz :) 
W efekcie pliskę najpierw przeszyłam maszynowo, a później, z drugiej strony ręcznie i udało się :)

wtorek, 15 sierpnia 2017

Bluzka folk

Witam Was serdecznie :)

Na wstępie spieszę z informacją, że poprawiłam sukienkę z ostatniego posta, opis i zdjęcie dodałam do niego link. To chyba nie koniec mojej przygody z tą sukienką :)

W tym roku sporo rzeczy uszyłam wiosną na wakacyjne wyjazdy, znalazła się wśród nich także folkowa bluzka z Burdy 10/2016 nr 121A (z tym, że rękawy zostawiłam otwarte).

Szyło się szybko i sprawnie :) Trochę czasu poświęciłam na ułożenie wąskich zakładek na przodzie i rękawach. Tkaninę zakupiłam w krakowskim Matex'ie, w opisie była bawełna, ale jeśli rzeczywiście jest to w 100% bawełna, to bardzo miękka. Szukałam wzoru podobnego do modelu 121C, ten jest trochę za ciemny, ale mi się spodobał.

Wykrój jak najbardziej polecam - i ładny, i bezproblemowy (przynajmniej na moją sylwetkę).

Pozdrawiam serdecznie
Ada


fot. Żona*

piątek, 11 sierpnia 2017

Symetria

Dzień dobry :) Dobry wieczór :)

Sierpniowa Burda zaproponowała kilka fajnych modeli, skusiłam się na sukienkę z okładki, chociaż raczej omijam dopasowane wykroje z dużą ilością skośnych cięć w górnej części uszytku. Powód jest banalny - ze względu na moje całe :) 160 cm wzrostu zawsze skracam odcinek między wykrojem pach a talią, o czym już wspominałam (rękawy zostawiam bez zmian - więcej z tym problemów niż korzyści przynajmniej na chwilę obecną moich umiejętności).


fot. Żona*

wtorek, 25 lipca 2017

Szafirowa z białą spódniczką

Witajcie :)
Tym razem chciałam Wam zaprezentować jedwabną bluzeczkę z białą spódniczką. Razem stanowią idealny komplet, po który bez zastanowienia (z wyjątkiem kwestii pogody ...) sięgam w letnie poranki jako strój do pracy i czuję się w nim świetnie :)

fot. Żona*

niedziela, 16 lipca 2017

Czerwona w kropeczki :)


Witajcie :) Dzisiaj przedstawiam Wam czerwoną bluzkę, którą uszyłam wiosną tego roku z myślą o wakacyjnym wyjeździe ... Cóż - ani kolor, ani fason raczej nie pasują do tego celu co jednoznacznie stwierdziłam po jej uszyciu więc pozostaje mi cieszenie się nią w warunkach miejskich :)

fot. Żona*

sobota, 8 lipca 2017

Okręt i abstrakcja


Witajcie :)

Trochę wywołana do tablicy poprzez prezentację Anetty - sukienki z bawełenki ze wzorem, chciałam Wam pokazać mój uszytek. A ponieważ jest to jednocześnie fason ostatnio dość często prezentowany m. in. przez Beatę,  pomyślałam, że od razu pokażę także drugą moją sukienkę z tego samego wykroju (Burda 3/2009 nr 107).



fot. Żona*
fot. Żona*

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Sukienka Etno

Witam Was w ten cudowny czas początku lata  :) Dzisiaj przedstawiam Wam sukienkę uszytą specjalnie z myślą właśnie o letnim wyjeździe. Materiał zakupiłam w Natanie w lutym tego roku, ale, żeby tradycji stało się zadość, już go nie ma w sprzedaży (przynajmniej nie znalazłam). Jest to dzianina wiskozowa, dosyć stabilna, nielejąca, trochę rozciągliwa na szerokości, co jest istotne na rękawach. Model sukienki to Burda nr 10/2016  fason 116 - generalnie nie wprowadziłam zmian, jedynie ze względu na moje 160 wzrostu skróciłam górę o 3 cm tak aby talia była w pasie :) Wolanty-falbanki pozostawiłam niezakończone, trochę się zwijają, ale to już chyba taki ich urok. Na zdjęciach widzę, że szew dekoltu trochę się odwija na lewą stronę, nie mam za bardzo pomysłu jak go ustabilizować - może możecie coś podpowiedzieć ?

Sukienkę szyło mi się prosto i przyjemnie, najwięcej czasu poświęciłam na jej przygotowanie do krojenia - dzianina jak to dzianina nie jest równa w  każdym miejscu, mimo rzetelnego rozłożenia jej na stole i przypięcia. Ale później było już z górki :)


Sukienka jest bardzo wygodna, dosyć przewiewna. Trochę się obawiałam tego dosyć szczodrego wzoru, wyszło chyba lepiej niż się spodziewałam :) W sumie polecam do uszycia. Do sukienki można także założyć buty na obcasie na bardziej szykowne wyjście. 


Pozdrawiam serdecznie :)
Ada
 
P.S. Jak zawsze będzie mi miło , jeśli podzielisz się ze mną opinią, chętnie odpowiem na pytania :) 

fot. Żona*

niedziela, 18 czerwca 2017

Zakupy tkanin w Bawarii


Witam Was serdecznie :) Zgodnie z zapowiedzią przedstawiam Wam moje tkaninowe zakupy w Bawarii :)  
Przed wyjazdem próbowałam znaleźć sklepy z tkaninami w tym rejonie, ale efekty poszukiwań okazały się nikłe. Nie planowałam zatrzymania się w żadnym dużym mieście (Monachium zostało skrzętnie ominięte) by nie zakłócać sobie przeżyć u podnóży Alp. Parę lat temu miałam okazję odwiedzić Monachium i trochę pozwiedzać, więc tym razem, tym bardziej nie czułam takiej potrzeby.

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Szyfonowa lekkość nad Jeziorami - Königssee i Bodeńskim



Dzisiaj chciałam Wam zaprezentować  lekką, szyfonową bluzkę, doskonałą na letnie dni (może nie upalne, bo to jednak szyfon, ale ciepłe).
Tkaninę o nazwie Baltic & Brown Stripes nabyłam w Textilmarze - chyba jej już nie ma, gdyż nie mogłam jej znaleźć szukając linka. Wzór jest efektowny, od razu wpadła mi w oko :)
Bluzka jest prosta, nie miałam problemów z jej uszyciem na podstawie wykroju nr 101A Burdy 5/2011. Rękawy wykończyłam ściegiem rolującym dzięki czemu miękko się układają, wnętrze ściegiem francuskim. Dekolt skróciłam. Stójka nadaje całości ładny akcent - choć przy moich włosach prawie jej nie widać - ale liczy się sama świadomość :)))


Zdjęcia pochodzą z Bawarii, gdzie spędziłam wakacje - pierwsza sesja miała miejsce przy słynnym kościółku St. Bartholomä nad Jeziorem Königssee a druga w Ogrodzie Botanicznym na wyspie Mainau nad Jeziorem Bodeńskim (to już nie Bawaria :)) Ogród jest piękny, położony na całej wysepce i jeśli tylko będziecie w pobliżu polecam zajrzeć do niego  - najlepiej na cały dzień :)


Wyjazd był całkiem ciekawy pod względem zakupów tkaninowych czym podzielę się z Wami w następnym poście :)


Pozdrawiam Was serdecznie

Ada

P.S. Jak zawsze będzie mi miło , jeśli podzielisz się ze mną opinią, chętnie odpowiem na pytania :)  




Okulary użyczone przez Męża :)





niedziela, 4 czerwca 2017

Żakardowa sukienka do pracy na wiosnę i lato

Dosyć długo czekałam na odpowiedni wykrój sukienki do pracy. Elastyczny żakard nabyłam wcześniej w krakowskim Matex'ie przy ul. Wadowickiej, gdzie lubię robić materiałowe zakupy. Wykrój sukienki (8/2016 124B) spodobał mi się od razu po przejrzeniu Burdy - po prostu klasyczny :) Musiałam go dopasować do mojej sylwetki - niestety moje 1.6 m wzrostu sprawia, że większość sukienek skracam między pasem a rękawkiem, no i w tym przypadku musiałam także trochę poszerzyć talię - z kieszonek zrezygnowałam, bo choć podobają mi się, to przy mojej obecnej sylwetce nie są wskazane :( Podwyższona talia, jaka jest w tej sukience, jest akurat dla mnie plusem :)
Sukienkę szyło mi się łatwo i przyjemnie, byłam zaskoczona, że tak szybko ją skończyłam :)
Muszę przyznać się do jednego błędu, którego nie widać - trzeba było usztywnić zamek taśmą formującą, gdyż materiał jest jednak elastyczny - jako, że wydawało mi się to niepotrzebne, teraz przy jego zasuwaniu trochę się gimnastykuję :)))

Elastyczny żakard, po 'wymacaniu', wydawał mi się niegniotący, okazało się jednak, że tak nie jest - po dłuższym siedzeniu lub półgodzinnej jeździe samochodem pozostają pasy zagnieceń. Ale ... jako że jest dosyć cienki, ma ładną, przyjemną w noszeniu strukturę, a stonowany wzór i kolor podobają mi się tak jak i fason, to chętnie ją noszę:)

Sukienkę widziałam w wykonaniu Kasi (Kitkaznitką) z pozytywną opinią - bardzo mi się podobała :) 
W sumie polecam do uszycia :)

Zdjęcia robiłłam w domu i ogródku, te 'ogródkowe' nie wyszły za dobrze więc prezentuję te domowe.

Pozdrawiam Was serdecznie :)
Ada

P.S. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się ze mną opinią, chętnie odpowiem na pytania :)




piątek, 19 maja 2017

Lekka szmizjerka na lato

Kiedy zobaczyłam Burdę 3/2015, od razu postanowiłam uszyć sukienkę z tytułowej strony (model 110A). 

Zakup

Rzuciłam się w wir poszukiwań tkaniny, koniecznie w kolorach oryginału czyli błękitno-granatowych niekoniecznie z takiej samej tkaniny - batystu wiskozowego. Moje poszukiwania nie przyniosły efektu, i dlatego sprawdziłam czy przypadkiem nie ma tego materiału na stronie alfatex.de, gdzie sprzedawane są m.in. oryginalne materiały używane przez Burdę. I znalazłam ten materiał. 
W założeniu miałam szyć tak aby m.in. ograniczyć koszty zakupu odzieży przy jednoczesnym stworzeniu sobie garderoby zgodnej z moimi oczekiwaniami - o odpowiedniej jakości a nie być skazanym tylko na to co proponuje rynek. I tak się dzieje, tym razem jednak ciekawość oryginalnej tkaniny zwyciężyła ...
Trochę się jeszcze zastanawiałam, czy na pewno chcę ją kupić - już pomijając cenę samego materiału, koszty wysyłki w tym przypadku są więcej niż spore - a gdy się zdecydowałam był dostępny tylko 1 metr czyli zdecydowanie za mało. Może jednak dobrze się stało, gdyż taką samą tkaninę zobaczyłam w sklepie tkaniny.net a koszty wysyłki w nim są bardziej realne do akceptacji (wtedy to było ok 50% mniej).
I tak nabyłam materiał. Wzór wygląda tak samo jak na prezentowanym modelu z Burdy, kolory wg mnie także, nazwa materiału też, i cena podobna więc przypuszczam, że jest to oryginał, ale 100% pewności nie mam.
Tkanina jest bardzo miła w dotyku, aksamitna :), lejąca, trochę się gniecie.

Realizacja

Sukienka ma przedłużony jeden bok, zdecydowałam się go zostawić - w końcu to sukienka na lato, na luźne wyjścia i ma w sobie coś niestandardowego :)
Szmizjerka pod względem stopnia trudności ma 3 kropeczki, ale nie miałam z nią większych problemów. Może dlatego, że już wcześniej szyłam i kołnierz ze stójką, i mankiety.  Nowością dla mnie była podwójna plisa z przodu kryjąca guziki i choć wyszła poprawnie, to chyba na dole nie jest zakończona zgodnie ze sztuką.
Tych technicznych detali trochę było i miało to przełożenie na czas szycia. Trzeba było także uważać na wzór, aby szlak był prosto. Sukienkę kończyłam szyć na dzień przed wyjazdem na wakacje ok 22:00 i muszę się przyznać że jeden element uprościłam: plisę rozcięcia rękawów - zrobiłam prostszą, wąską pliskę. Nie dodałam także dziurek do zapięcia kołnierza, bo mi się to po prostu nie podoba.

Wykorzystanie

Szmizjerka doskonale się sprawuje nie tylko na wakacyjnych wyjazdach, ale także w miejskim otoczeniu z lekkimi czółenkami na obcasie 'peep toe'. 
I chyba lepiej się w niej czuję na obcasach, ale ja generalnie lepiej się czuję na obcasach :)))

Poniżej zdjęcia uszytku :)

Pozdrawiam Was serdecznie
Ada

P.S. Będzie mi miło jeśli podzielisz się ze mną opinią, chętnie odpowiem na pytania :)



sobota, 6 maja 2017

Witajcie !

Witam Was serdecznie na moim blogu :) gdzie chcę podzielić się z Wami moją pasją, hobby, którym stało się przekształcanie tkanin, dzianin w użytkowe ubrania czyli po prostu szycie. Swoją przygodę rozpoczęłam dwa i pół roku temu i z większymi lub mniejszymi przerwami przeżywam do dziś - i nie zamierzam się z nią rozstać. Jestem samoukiem, co w dobie internetu nie jest takie trudne - wymaga, moim zdaniem, cierpliwości i determinacji w dążeniu do osiągnięcia najlepszego efektu. 
Nieprzebranym źródłem wiedzy i inspiracji są wspaniałe blogi o szyciu niezwykle kreatywnych Dziewczyn i choć mam mieszane uczucia co do samego internetu, to możliwość dostępu do tych Blogów jest dla mnie, żebym nie przesadziła, wielką radością.  

Mimo że nie przepadam za upałami, tęsknię za ciepłymi dniami. Na początek chciałam Wam zaprezentować bluzkę uszytą na zeszłoroczny majowy wyjazd nad polskie morze.

Bluzka powstała z cienkiej dzianiny, zakupionej u Natana, na podstawie wykroju sukienki z Burdy 8/2014 numer 117. Jedyny problem miałam z wykończeniem podkroju szyi paskiem odszycia. Nie mogłam poradzić sobie z jego prostym przyszyciem, tak aby się nie zwijał. Skutecznym rozwiązaniem okazało się usztywnienie paska flizeliną oraz jego przyszycie overlokiem, następnie podwinięcie i ostebnowanie zgodnie z instrukcją.
Podkrój szyi jest dosyć wysoko jak dla mnie, następnym razem korzystając z tego wykroju trochę go obniżę.  

Pogoda dopisała, poniżej zdjęcia z pięknych plaż w okolicach Juraty oraz Helu.