niedziela, 18 czerwca 2017

Zakupy tkanin w Bawarii


Witam Was serdecznie :) Zgodnie z zapowiedzią przedstawiam Wam moje tkaninowe zakupy w Bawarii :)  
Przed wyjazdem próbowałam znaleźć sklepy z tkaninami w tym rejonie, ale efekty poszukiwań okazały się nikłe. Nie planowałam zatrzymania się w żadnym dużym mieście (Monachium zostało skrzętnie ominięte) by nie zakłócać sobie przeżyć u podnóży Alp. Parę lat temu miałam okazję odwiedzić Monachium i trochę pozwiedzać, więc tym razem, tym bardziej nie czułam takiej potrzeby.

W Krűn, spokojnej miejscowości oddalonej o 17km od Garmisch-Partenkirchen zatrzymaliśmy się na dłużej, gdyż jest to doskonale miejsce na dzienne wypady. Poszukałam ponownie sklepów z tkaninami w internecie, tym razem tylko w Ga-Pa i znalazłam - przy głównym trakcie spacerowym :) Sympatyczna Pani domu u której mieszkaliśmy mówiła trochę po angielsku, więc dodatkowo zapytałam o takie sklepy. Na pomoc została poproszona Jej Córka, która akurat była w domu i wskazała właśnie ten sklep jako dobrze zaopatrzonego reprezentanta stylu 'Bawaria' :) niestety niezbyt taniego :(

Sklep o nazwie Grasegger (www.grasegger.de) rzeczywiście oferuje bogaty asortyment ubrań w stylu bawarskim jak i tkanin (dzianin nie było). Mnie przede wszystkim interesowały wełny, lodeny na płaszcze. Szybko sią okazało, że o tej porze roku mają już tylko resztki takich tkanin, a ciemno popielaty rodzaj lodenu nie był moim celem. Rozglądałam się za jednokolorowymi tkaninami szczególnie  wełnami z pomysłem na sukienkę. Niestety, tkaniny nie miały ani opisów, ani wystawionych cen więc o wszystko musiałam się dopytywać. W końcu zdecydowałam się, dzięki mojemu Mężowi :), na resztkę średniej grubości lodenu w kolorze popielatym na kamizelkę (€39/m), i dwie wełny z dodatkiem poliestru na sukienki: jedna z króciutkim rękawkiem - ta w kolorze kawy, druga z 7/8 - ta w kolorze ciemno niebieskim (€49/m). Wełny są dosyć cienkie, bardzo miłe w dotyku, lejące, sprężyste, odporne na zagniecenia. Pomoc Męża okazała się nieodzowna, gdyż oczywiście zaczęłam porównywać cenę vs jakość tkanin dostępnych w Polsce - podał argument, że dużym plusem jest możliwość 'pomacania tkaniny', której w Polsce nie mam często - i trudno się nie zgodzić z tym stwierdzeniem a ceny wełen w sklepach internetowych są często wyższe.

Kończąc temat - pozostawało tylko zapłacić, i tu niespodzianka. Wiedziałam, że, szczególnie w Bawarii, płaci się przede wszystkim gotówką a nie kartami, doświadczyliśmy tego już w restauracjach. Bawarczycy, po prostu, nie uważają za stosowne dzielić się swoim zyskiem z instytucjami finansowymi - płacenie kartą odbierałam jako swego rodzaju faux pas. Jednak rachunek był w tym przypadku na tyle wysoki, że nie spodziewałam się konieczności zapłaty w gotówce. Jednak Pani w kasie, w pierwszym odruchu,  poprosiła o gotówkę, a później się z tego wycofała.

Zdjęcia tkanin zamieszczam poniżej, niestety w zależności od ustawień monitorów kolory będą wyglądać różnie o czym sama się przekonałam :)

Teraz pozostaje już tylko szyć i szyć :)

Pozdrawiam serdecznie
Ada

P.S. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się ze mną opinią, chętnie odpowiem na pytania :) A może masz doświadczenia z kupnem materiałów w tym rejonie Europy i możesz się nimi podzielić ? Dziękuję za odwiedziny :)


fot. Ada

8 komentarzy:

  1. Faktycznie, ceny zaporowe. Ja sobie odpuszczam szukanie sklepów z tkaninami jak jestem u męża tam gdzie pracuje w Niemczech, bo pewnie tez przeliczałabym na złotówki, i miałabym skrupuły, zeby kupić, więc nawet nie zachodzę do takich sklepów :D ale raz na jakiś czas mozna zaszaleć :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beata, tak, to dobry sposób :) Po większych zakupach przestaję na pewien czas przeglądać strony sklepów internetowych, nie mówiąc już o odwiedzaniu stacjonarnych (nawet żeby 'tylko popatrzeć', gdyż to jak wiadomo często kończy się zakupem :) Dziękuję za komentarz i pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Fiu, fiu! Ale ceny! Podobne i wyższe widziałam we Florencji, więc ostatecznie tęsknym okiem łakomie tylko na te piękne bawełny i lny patrzyłam. Ale wełny kupiłaś piękne, widać, że to szlachetne tkaniny. Piękny jest ten niebieski kolor.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, rozumiem Cię doskonale, dlatego muszę docenić w tym przypadku rolę Męża, bo pewnie wyszłabym z niczym - ale z lżejszym sumieniem :)
      Z tego niebieskiego jestem najbardziej zadowolona, mam nadzieję, że nie spapram sprawy, a tu nie ma wzorku by się za nim schować w razie czego ... :) Dziękuję bardzo i pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Zaszaleć można, gatunkowo to pewnie cacka, ale cenowo to górna półka. Raz kiedyś można sobie pozwolić, radość z noszenia jest później wielka. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anetta, powiedzmy, że traktuję ten zakup jako pamiątkę z podróży - zawsze ilekroć włożę któryś z przyszłych uszytków, przypomni mi się wyjazd a był udany - jednym słowem inwestycja :))) A tak na poważnie, to ponad połowę zakupu sprezentował mi Mąż :), co przynajmniej sprawiło mi przyjemność. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Nie znam tego regionu i dlatego doświadczeń w zakupie tkanin tam nie mam, za to z niecierpliwością czekam na na efekty współpracy z zakupioną materią. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń