piątek, 11 sierpnia 2017

Symetria

Dzień dobry :) Dobry wieczór :)

Sierpniowa Burda zaproponowała kilka fajnych modeli, skusiłam się na sukienkę z okładki, chociaż raczej omijam dopasowane wykroje z dużą ilością skośnych cięć w górnej części uszytku. Powód jest banalny - ze względu na moje całe :) 160 cm wzrostu zawsze skracam odcinek między wykrojem pach a talią, o czym już wspominałam (rękawy zostawiam bez zmian - więcej z tym problemów niż korzyści przynajmniej na chwilę obecną moich umiejętności).


fot. Żona*


Jeszcze przed publikacją Burdy poszukałam odpowiedniej tkaniny. Niestety nie udało mi się znaleźć czegoś podobnego do oryginału, taki metaliczny kolor byłby super. Wybrałam lekko elastyczny, czarno-granatowy żakard w sklepie Lajtmar. Tkanina, przyjemna w dotyku, jest raczej z tych cieńszych, do tego wykroju lepsza byłaby bardziej mięsista. Ze względu na dużą liczbę szwów oraz dlatego, że sukienka po prostu lepiej się  układa niezbędna jest podszewka.

Z werwą przystąpiłam do pracy po otrzymaniu Burdy :) Trzy kropki skali trudności są moim zdaniem zasłużone, szczególnie jeśli musi się znacznie zmodyfikować wykrój. Wprowadziłam zmiany do poszczególnych elementów, wykroiłam i zaczęłam zszywać. Kieszenie okazały się najprostsze, a potem pojawiły się problemy, gdyż naczelnym mottem tej sukienki jest s y m e t r i a. Przebrnęłam z poprawkami zakładek, które odchodzą od dekoltu i wydawało mi się, że jeśli chodzi o przód to będzie z górki, jednak wytworzyły się fałdki w nieoczekiwanych miejscach. Było prucie, ale i tak efekt końcowy nie jest idealny przy czym prawa przednia strona była właściwie od razu ok, problem miałam z lewą - czyli nie była to kwestia np. usztywnienia szwu taśmą. Wszywanie części bocznych to niezła zabawa, ale da się :) Tył sukienki, mimo, że  wprowadziłam tam najmniej zmian i prostszych niż z przodu, nie zachwycał, ale po obejrzeniu się przez prawe i lewe ramię, stwierdziłam, że może być. Niestety, 'to może być' boleśnie zweryfikowała sesja zdjęciowa - muszę nabrać trochę dystansu zanim przystąpię do poprawiania, gdyż nie będzie to proste a nie chcę 'odpuścić' :) 

Sukienkę wydłużyłam w stosunku do oryginału, gdyż u mnie powstałby efekt 'bombki' :( To i bardzo ciemny kolor tkaniny zmieniają charakter sukienki na bardziej oficjalny.
Sukienka jest u mnie trochę mniej dopasowana niż w oryginale, co mnie specjalnie nie martwi, ale także zmienia jej postrzeganie.

To chyba tyle, jeśli tylko uda mi się poprawić ten tył, nie omieszkam go ponownie pokazać. Ciekawa jestem, czy może ktoś szył ten model i mógłby się podzielić spostrzeżeniami.

Zdjęcia zostały wykonane na terenie przecudnej Ptaszarni, na granicy rezerwatu ptaków na Wyspie Karsibór, administracyjnie należącej do Świnoujścia.

Pozdrawiam serdecznie :)
Ada

P.S. z 15/08/2017

Moje 'dystansowanie' się nie trwało długo :), poniżej kilka słów na temat poprawek.

Co zmieniłam ?
- wdałam łączenia górne szwów - boki i tył (zamka nie ruszałam), co skorygowało w znacznej mierze 'dzióbek' tworzący się w dolnej części tyłu
- poprawiłam szew od zamka w dół na dokładnie taki sam jak przy zamku, co zupełnie usunęło 'efekt dzióbka'
- lekko poprawiłam krótki szew w pasie łączący górę i dół tyłu
- wycięłam na nowo rękawki i wszyłam - i tutaj niestety mimo wielu prób nie udało mi się osiągnąć dobrego efektu, co raczej nie jest kwestią samych rękawków.
Czy jest to do poprawienia ? Pewnie tak, ale będzie się wiązać z większymi zmianami konstrukcji na górze i wymaga ode mnie poszerzenia wiedzy w tym zakresie. Sukienki nie skreślam, postęp jest znaczny, ale trochę brakuje, abym była w pełni zadowolona, mam nadzieję, że ją poprawię do końca.
Na końcu posta znajduje się zdjęcie z poprawionym tyłem.

Pozdrawiam serdecznie :)
Ada



fot. Żona*
fot. Żona*
fot. Żona*
fot. Żona*
fot. Żona*
fot. Żona*
fot. Żona*
Sukienka po poprawkach tyłu:

 
* pseudonim mojego Małżonka :)

18 komentarzy:

  1. Ada, ale się narobiłaś przy tej sukience :). Nie wiem, czy mi chciałoby się podjąć takie wyzwanie. W każdym razie rzeczywiście z przodu jest ok, natomiast tył wymaga skrócenia pleców. Takie oglądanie się przez ramię jest złudne, bo oglądając się, zawsze naciągasz na plecach ubranie po przeciwnej stronie. Lepiej wziąć drugie lusterko i w ten sposób próbować się obejrzeć.
    Chciałam Ci powiedzieć, że w takiej eleganckiej wersji to mi się bardzo podobasz :). Powalcz jeszcze z tą sukienką, bo naprawdę warto.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, nie zaprzeczę, trochę się narobiłam :))) Myślę, że przy końcówce trochę zgubił mnie pośpiech i chyba przydałoby się lustro w jasnym pomieszczeniu. Na ostatnią Gwiazdkę Małżonek sprezentował mi manekin (specjalnie po niego jeździł do Pszczyny aby był na czas) i do tej pory skorzystałam z niego tylko szyjąc płaszczyk. Już (albo dopiero) włożyłam sukienkę na niego i niektóre mankamenty widać jak na dłoni. Muszę się z nim zaprzyjaźnić na przyszłość :)
      Przyznam, że wolę siebie w eleganckiej wersji, dlatego nawet przy sportowych rzeczach staram się aby nie były to worki - cóż, taka 'uroda' :)
      Dziękuję za tak miły i motywujący komentarz :) Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  2. Duże brawa, zastanawiałam się nad tym modelem, ale zostawiłam go na później jako bardzo ładny i trudny, jestem pod wrażeniem Twojej pracy, sukienka bardzo mi się podoba i jest elegancka, ten kolor pasuje do tego modelu, masz sukienkę na wiele okazji w zależności od dodatków. :) Dla mnie dużą pomocą w szyciu jest manekin, widzę jak leży z tyłu i co mogę zmienić, zanim przyszyję na stałe. Podobnie jak Ty poprawiam do skutku, czasami mam ochotę pokrzyczeć, ale cierpliwość się opłaca. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anetta, bardzo dziękuję :))) Masz rację co do manekina - wygląda na to, że będzie pomocny :) Cóż kolejna lekcja - pośpiech nie popłaca w szyciu :) A było, jak piszesz, przyfastrygować, sprawdzić i dopiero zszywać na stałe, a teraz będzie prucie, kombinowanie i zgrzytanie zębów :)
      Do tej sukienki pasują różne dodatki - podpisuję się pod Twoim stwierdzeniem :)
      Bardzo jestem ciekawa Twojej opinii co do konstrukcji tej sukienki, mam nadzieję, że ją uszyjesz, gdyż jest interesująca i elegancka :) Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  3. Pepitki maja duży kłopot z dopasowaniem wykroju, a wyboru nie mają zbyt dużego :(. Podobno modele z La Mia Boutigue pasują bez poprawek ???, tylko że żurnal trzeba kupić we Włoszech :(.
    Też mam problem z plecami, prawie zawsze są za długie i męczę się z poprawianiem. Manekin mi akurat nie pomaga, nasze sylwetki za bardzo się różnią, ale gdy szyję dla Ani to owszem.
    W trakcie szycia nie tylko patrzę do lustra, ale również się fotografuję. Powiem Ci, zdjęcia sa straszne, tylko do użytku własnego, nie wolno zapomnieć ich szybciutko skasować, lecz zobaczy się najdrobniejszy feler.
    Mnie sie Twoja sukienka bardzo podoba, pasują Ci dopasowane modele, a ten dekolt jest pierwsza klasa :).
    Pozdrawiam,
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, Dziękuję ślicznie :) Niewątpliwie pepitki (nie znałam tego określenia :)) mają pod górkę :) Przekonałam się o tym dosyć szybko szyjąc pierwszą sukienkę z wełny na zimę, trochę dopasowaną w kształcie litery A - przymiarka ujawniła ku mojemu zaskoczeniu, że mój pas znalazł się na biodrach :) Chyba trochę udało mi się rozszerzyć ją w tych biodrach i kilka razy ją założyłam. Teraz, zawsze przy taliowanych uszytkach skracam wykrój i przy w miarę prostopadłych cięciach to się sprawdza (zarówno przód jak i tył). W tej sukience tył jest dosyć nisko położony i mam wrażenie, że to dodatkowo wpływa na efekt w postaci niedopasowania. Wczoraj rozpoczęłam prucie, zobaczymy co uda mi się zdziałać :) Manekin nie odwzorowuje niestety dokładnie mojej sylwetki, ale na pewno pomaga choć trochę. Pozdrawiam serdecznie :) Ada

      Usuń
    2. Teraz jest wszystko perfekt! Trochę pracy i czasu kosztowała, ale teraz możesz pękac z dumy gdy ją zakładasz, jest śliczna :)
      Ewa

      Usuń
    3. Oj męczyło mnie to, męczyło ... teraz czekam na sposobność jej założenia a później zobaczymy :) Dzięki :)))

      Usuń
  4. Sukienka prezentuje się całkiem dobrze, chociaż tył, jest do poprawki, bo nie bede ukrywać, ale lezy źle i kiepsko robi Twojej sylwetce, momentami mam wrażenie , ze dól sukienki się lekko zadziera i robi Ci sie taki dziubek na dole sukienki, często robi się tak, jeżeli boki wypadają niżej niż tył w okolicy pleców. Zwróciłam uwage na ten wykrój, ale od razu przygladam się jakie bede miała pole manewru w razie poprawek, nie lubie jak mi gdzies coś odstaje, straszna jestem pod tym względem, i bedę poprawiać, aż wszystko będzie leżało gładko, a jak sie nie da ze względu na cięcia, to nie będe tego nosić, albo raz nałożę i się żegnamy. To jest taka moja upierdliwa przypadłość, jak cos mi w czymś nie leży to patrząc na daną rzecz widzę tylko ten mankament :D
    Co do samych wykrojów, czytając wypowiedź wyżej, nie zgodzę się z tym , że niektóre czasopisma z wykrojeami są idealne a niektóre nie, chociaż znam takie co są do bani wszystkie. Wszystko zależy od naszej sylwetki, możemy nosić rozm 38 ale jedna ma wyżej talię, druga szersze albo węższe ramiona, krótsze nogi i wykrój najlepszy nie wyglada na kazdej tak samo, trzeba dopasowac do siebie, nie uszyłam jeszcze żadnego, żebym nie musiała przy nim majstrować choć odrobinę.
    Pozdrawiam serdecznie :)
    ps. ale z sukienką bym jeszcze powalczyła bo wygladasz w niej świetnie !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beata, Tył sukienki jest do korekty, to nawet nie ma dwóch zdań - plecy i częściowo bok jest do zebrania. Trochę wczoraj potestowałam i zebranie pleców powoduje, że ten dziubek znacznie się zmniejsza. Sprawdziłam samo wszycie dolnej części - czy jest prosto - teoretycznie nie powinno być, ale jest (albo wydaje mi się, że jest), więc coś będą musiała tu pokombinować.
      Jak najbardziej zgadzam się z Tobą i popieram dążenie do perfekcji, gdyż trudno czuć się dobrze w źle uszytym ubraniu, lepiej wtedy się pożegnać - nie miałam dużo takich przypadków, ale parę razy się zdarzyło.
      Każda sylwetka jest inna i trzeba model do niej dopasować - odczułam to szczególnie boleśnie u siebie, gdyż nie pasowała na mnie standardowa rozmiarówka i dlatego zaczęłam ubrania szyć w zakładzie krawieckim. Pamiętam, że pani Ela, której projekty bardzo cenię, nieraz sporo się natrudziła z dopasowaniem szczególnie żakietów do mojej figury więc w sumie nie powinnam się dziwić, że mam z tym problem.
      A z sukienką powalczę :) Dziękuję pięknie i Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  5. Kojarzę ten wykrój z okładki Burdy? Sukienka jest piękna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszka, Tak to ta z okładki. Mam nadzieję, że po poprawkach taka rzeczywiście będzie w całości. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  6. Śliczny krój :) Bardzo w moim stylu, chociaż ja uwielbiam czerń i wszystko co czarnym jest mi się podoba!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, krój jest świetny a czerń zwykle się sprawdza :) Dziękuję i pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Piękna mała czarna.sukienka z potencjałem.Świetna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :))) Na pewno jest to coś innego, niestandardowego :)

      Usuń
  8. Też zwróciłam uwagę na ten model, ale jeszcze szukam materiału ;-) Twoja bardzo mi się podoba, klasyczna czerń zawsze się w szafie przyda;-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) Tego przecinka nie widziałam, czekam na Twoją wersję :))) Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń